"Proponuję wysyłać rachunki na kancelarię". MEN oburzone ruchem Nawrockiego
Prezydent zawetował ustawę w sprawie państwowego eDziennika dla szkół. Karol Nawrocki podkreślił, że nie kwestionuje samej idei cyfryzacji, ale ma zastrzeżenia do bezpieczeństwa danych uczniów, kosztów oraz tempa wdrażania nowego systemu. – Nie podpiszę tej ustawy w obecnym kształcie. Nie mówię "nie" państwowemu eDziennikowi. Mówię – przygotujcie się dobrze, przygotujcie się lepiej – tłumaczył prezydent. Zwrócił uwagę na potrzebę konsultacji z nauczycielami i ekspertami, lepsze zabezpieczenie danych dzieci oraz rozsądne i przejrzyste koszty.
W centralnej bazie miałyby znaleźć się m.in. numery PESEL, zdjęcia, oceny, a także informacje o frekwencji oraz specjalnych potrzebach edukacyjnych. Obecnie szkoły korzystają z różnych komercyjnych systemów dzienników elektronicznych. Rodzic, którego dzieci chodzą do dwóch różnych placówek, musi czasem korzystać z dwóch zupełnie innych systemów logowania. Państwowy eDziennik miał to zmienić i, zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Cyfryzacji, zapewnić równy dostęp do szkolnych informacji, niezależnie od tego, do jakiej placówki uczęszcza dziecko.
Nowacka i Lubnauer oburzone decyzją Nawrockiego
"Dotychczasowe weta Prezydenta kosztowały miliardy wpływów do budżetu, teraz za weto do edziennik zapłacą bezpośrednio rodzice i samorządy. Proponuję wysyłać rachunki na kancelarię. A dane uczniów dalej będą w rękach prywatnych firm (pamiętamy ostatnie wycieki z firm medycznych), a nie zabezpieczone przez państwo. To tak jak słucha się lobbystów zamiast czytać dokumenty" – nie kryła oburzenia wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer.
"Lobbystyczne weto do ustawy o bezpłatnym, państwowym e-dzienniku" – oceniła ostro szefowa MEN Barbara Nowacka.
Innego zdania jest poseł i nauczyciel Marcin Józefaciuk. "Prezydent zawetował ustawę o państwowym eDzienniku. Sam o to wnioskowałem i uważam, że to właściwa decyzja. Od początku mówiłem, że nie jestem przeciwko państwowemu, bezpłatnemu eDziennikowi. Jestem przeciwko testowaniu niedokończonego systemu na prawdziwych danych dzieci, przy niejasnych kosztach, braku pełnych testów, absurdalnym tempie i nauczycielach potraktowanych jak darmowi testerzy. Weto nie kończy projektu. Daje szansę, żeby zrobić go porządnie" – skomentował.